next generation

25/12/2009

Filozof czuje się zawstydzony… Szczeniak zmienia go w dziecko w kilka sekund. Zaratustra wchodzi między młodzieńców i staje się ich młodszym bratem. Na zdjęciach 2 spośród 7 potomków Inki (nie ma dla nich rąk zbyt dobrych). W rodzinie zostaje Emo o manierach i wyglądzie najgorszego zbója i gracji baletnicy (skate rock): jedno oko niebieskie drugie brązowe (na zdjęciu).

» Kategoria fotografia | Skomentuj

Życie

17/10/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

Przodki

26/09/2009

Zdjęcie wykonane przed rozpadającym się dziś, ponad 150-letnim domem babci. Dawniej sklep wielobranżowy, znacznie później w czasie drugiej wojny podziurawiony nabojami z broni maszynowej i odłamkami granatów, ze starym grobem żołnierza niemieckiego w ogrodzie, ze strychem, który dla małego chłopca był jak ogromny świat baśni z krainami starych szaf, ubrań i gratów, kaskadowych gołębników, suszących się skór baranich… Grodziec 31.

» Kategoria 24 przez 7, fotografia | Skomentuj

do bieli

03/08/2009

Dziś rano wsypałem do kubka ostatnie jagody. Puściły sok - kilka fioletowych kropli zaschło na dnie spodka. Gdy się toczyły, towarzyszył im zapach wakacji sprzed dwudziestu lat, zapach owoców przed umyciem, nieprzebranych, otulowych liśćmi paproci w koszykach z drewna, czasem przysypanych kurkami lub żurawiną zebraną na bagnach lub przy drodze. Sok zalał mi usta, odebrał mowę setką wspomnień. Uśmiecham się do siebie, szczerzę fioletowe zęby - znów biorę udział w konkursie na najdłuższy i najciemniejszy język. Śmiech do łez, zapomnienie. Nakładam pastę na szczotkę, ścieram do bieli.

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

The Tuning Fork by Edward Gorey

02/08/2009

YouTube Preview Image

» Kategoria m 'ole! | Skomentuj

Brak niegodziwych środków. Od refleksji nad statusem ontycznym znaczenia po uwarunkowania komunikowania masowego (autoreferat na temat założeń i celów praktyki badawczej)

21/07/2009

Kontekstowe determinanty znaczenia na poziomie tekstu i w obrębie sytuacji komunikacyjnej, funkcjonalne i interdyscyplinarne strategie komunikowania, procesy reifikacji i petryfikacji znaczeń, sądów i wartości oraz ich znaczenie dla fortunności perswazji, a także metodologiczne i środowiskowe uwarunkowania komunikacji masowej i jej realizacje – te i powiązane z nimi tezy teorii komunikacji, semiotyki, teorii i filozofii języka oraz dziedzin pokrewnych (tu m.in. analitycznej filozofii języka, kognitywizmu czy dekonstrukcjonizmu) stanowią sedno moich zainteresowań badawczych.

Pragnę wykazać, że powyższe zagadnienia nie tylko wiążą się w sposób bezpośredni z przedmiotem moich dotychczasowych prac badawczych, ale i ściśle wyznaczają dziedzinę przyszłej habilitacji. Wskazując na wybitnie pragmatyczną orientację podjętych kwestii, w kończących autoreferat partiach pozwolę sobie odnieść je także do własnych doświadczeń zawodowych z zakresu komunikacji i public relations. Jak sądzę, zaświadczą one z jednej strony o moim przygotowaniu merytorycznym do kontynuacji badań, z drugiej zaś wskażą na interesujący mnie i w dużym stopniu już rozpoznany obszar weryfikacji tez badawczych, a więc: działalność mediów, działalność agencji public relations, działalność agencji interaktywnych.

Moja dotychczasowa praktyka badawcza związana była z dziedziną literaturoznawstwa, a w szczególności z teorią literatury. Tezy stawiane w pracy magisterskiej, rozprawie doktorskiej, wystąpieniach konferencyjnych czy w większości publikacji każdorazowo wspierane były jednak o dorobek nauk pokrewnych, a często także – poprzez wskazania na kontekst, analogię, praktyki mimetyczne czy redukcjonistyczne - odnosiły do praktyki m.in. nauk ścisłych, nauk przyrodniczych czy sztuki. Tendencja ta znajdowała uzasadnienie zarówno w interdyscyplinarnym przedmiocie badań, jak i świadomie przyjętej metodologii, akcentującej rolę znaku (oznaczanego, oznaczającego) w procesie kreacji i percepcji świata przedstawionego. Sprowadzając zagadnienie do podstawowych rozstrzygnięć, można z przekonaniem stwierdzić, że prace te zabierały głos w rudymentarnej dla nauk humanistycznych kwestii referencyjności znaku.

Problem ten podjęła zarówno praca magisterska pt. „Poezja semantyczna Stefana Themersona” (kwestionując postęp reifikacji i korzystając z interdyscyplinarnej techniki ideogramu, Themerson w iście postmodernistycznym geście dokonywał translacji obciążonych znaczeniowo słów, na ich słownikowe definicje), jak i rozprawa doktorska „Drzewo poezji. Metafory botaniczne w liryce polskiej po 1945 roku”, w której pod pretekstem prezentacji strategii lirycznej poetów, ujawnia się ich stosunek do antytezy natura-kultura, a także (w warstwie rozważań teoretycznych) prezentuje kluczowe dla ujęć referencyjnych praktyki mimetyzmu (także mimetyzmu formalnego, także na gruncie metatekstu) i redukcjonizmu poznawczego. Nie mniej interesujące z punktu widzenia moich zainteresowań badawczych są poboczne wątki wspomnianych rozpraw – niezwykle produktywne okazały się poruszane w nich zagadnienia korespondencji sztuk i porządków, socjotechnicznej orientacji tekstów programowych, roli konwencji w procesie komunikowana, czy obecność zaskakujących analogii strategii lirycznych i komunikacyjnych (Stefan Themerson w „Cel nad cele” prezentując manifest twórcy, wygłasza jednocześnie jeden z głównych postulatów etycznych współczesnego public relations: „Brak niegodziwych środków jest ważniejszy niż obecność Wielkich Celów”).

Tak poprowadzone badania skłoniły mnie do pogłębionej refleksji nad znakiem językowym w ogóle, a także - z zachowaniem przekonania o konwencjonalnym charakterze znaku - kolejnymi poziomami języka i praktykami komunikacyjnymi. Projektując rozprawę habilitacyjną zakładam, że jej ośrodkiem będzie zatem szczegółowa analiza praktyki komunikacyjnej nadawców treści o charakterze public relations, zaś wśród zagadnień szczegółowych znajdą się – w różnym natężeniu - rozważania m.in. na temat: cech i potencjału perswazyjnego komunikatów public relations, referencyjności i potencjału komunikacyjnego marki (w sensie idei organizującej oraz logotypu, tj. znaku językowego i wizualnego), komunikowania wartości, potencjału komunikacyjnego zabiegu personifikacji marki, uwarunkowań komunikacji z nadawcami medialnymi oraz innymi partnerami przedsięwzięć komunikacyjnych.

Pragnę zaznaczyć, że nakreślone powyżej ambicje badawcze są podyktowane w równym stopniu zainteresowaniami naukowymi, co i osobistymi, wieloletnimi doświadczeniami zawodowymi związanymi z komunikacją medialną, komunikacją marketingową i public relations. Na przestrzeni ostatnich lat z powodzeniem praktykowałem komunikację społeczną (realizując kampanie społeczne, medialne i wizerunkowe, wdrażając systemy identyfikacji i tożsamości), relacje z mediami (występując w funkcji rzecznika prasowego i konsultanta mediów), prowadząc szkolenia (z zakresu public relations, zarządzania wizerunkiem, sztuki prezentacji, relacji z mediami), organizując przedsięwzięcia edukacyjne z zakresu komunikacji marketingowej i medialnej (liczne konferencje i seminaria) – działania te przyczyniły się do rozszerzenia dziedziny zainteresowań o pełną domenę semiotyki, nie wyłączając teorii znaków ikonicznych, komunikacji i perswazji wizualnej, komunikatów reklamowych, różnorodnych kodów kulturowych czy zagadnień marki i wizerunku (w ujęciu komunikacyjnym, rynkowym i projektowym) itp.

Polecając Państwa uwadze załączony kwestionariusz osobowy, życiorys zawodowy, curriculum vitae oraz wykaz osiągnięć dydaktycznych, które dają pełny przegląd moich osiągnięć naukowych, doświadczeń zawodowych i innych dziedzin aktywności powiązanych z prezentowanymi w autoreferacie zainteresowaniami i kwalifikacjami, pragnę jednocześnie zadeklarować ich kontynuację w pracy nad rozprawą habilitacyjną, którą niniejszym zobowiązuję się złożyć z zachowaniem wyznaczonego przez Państwo terminu.

Katowice, 06.07.2009 r.

» Kategoria rachunek zdań | Skomentuj

jazda

17/07/2009

» Kategoria 24 przez 7 | 2 komentarze

down with time

07/07/2009

Jestem zabiegany. Zabiegam o stanowisko, dodatkowe. Nie spodziewam się dodatkowego czasu. Jego resztki pokonam na rowerze - plan jest taki: znajduję sekundę (nie liczę na minuty), wyciągam aparat, strzelam, zabieram do domu.

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

na śmierć majkela i aniołka czarljego

26/06/2009

W coraz krótszych odcinkach czasu opuszczać nas będą osoby, o których możemy powiedzieć, że je znamy i które odcisnęły piętno na naszym życiu. Które przez dziesięciolecia, nieraz na wyłączność, modelowały nasze doświadczenie, relacje z innymi i życiowe plany, kreując lub utrwalając właściwe im wzorce zachowań i kulturę bycia, co sankcjonowane było przez liczne, a dla naszego pokolenia długo jedyne, środki przekazu. Za dziesięć lat odejdą więc zapewne niektórzy wówczas czterdziestolatkowie, za dwadzieścia niektórzy pięćdziesięciolatkowie, za trzydzieści wielu sześćdziesięciolatków, aż w końcu…

Poza czasem zawsze wydawali się być bohaterowie i herosi. Chcieliśmy ich znać, a nie poznaliśmy - pozostali niedostępną tajemnicą (jak pokazuje życie, to condicio sine qua non bezwarunkowego uwielbienia). Byli dla nas wzorem, a ich sukces i popularność punktem odniesienia naszych ambicji i postaw. Byli wszechobecni, niepodzielnie triumfujący nad czasoprzestrzenią - ich obraz docierał do nas zawsze z opóźnieniem - wiecznie młodzi, żyli w telewizji (najpierw czarno-biali, potem kolorowi), w gazetach (popularnych, obecnie we wszystkich), produkcjach, filmach i reprintach sprzed wielu lat, lat kilkunastu.
Dawniej ich nierealność podkreślało niewyobrażalne oddalenie - przed erą globalnej wioski, to właśnie Ameryka leżała za siedmioma górami i siedmioma rzekami… Dziś tę “boskość” podkreśla, tak charakterystyczne dla naszych czasów i kultury, galwanizowanie informacji o śmierci: według tych samych środków przekazu, symbol seksu nie umiera na wstydliwą odmianę raka (o tym nie powiedziano), zaś król popu odchodzi jako “ekscentryk” (co najwyżej).

Gdy umiera bohater-ikona świat odczuwalnie kurczy się o symbolizowane przez nią wartości i idee, które osuwają się w sferę mitu. Zanika sens życia wyznawców, a jego kultywowanie staje się fanaberią w oczach młodszych pokoleń (czy my mamy z kolei zrozumienie dla fanów “króla rocka”?). Mityczne stają się wzorce, które uosabiały i uzasadniały ikony, a do których dążenie szczelnie wypełniło życie. Archiwizujemy wraz z nimi jednostkowe wspomnienia, składujemy młodość, całe doświadczenie naszego pokolenia. Czy my również, żyjąc przeszłością, beznadziejnie się zapętlimy? Czy przyjdzie nam starzeć się w przekonaniu, że opuszcza nas nie tylko ciało, ale i rozum, zaś nasze doświadczenie nie ma już pokrycia w teraźniejszości? Że się zdewaluowało? Samotnie, bez zrozumienia, we własnym świecie?

Klinicznie: ktoś pisze notatkę na blogu, ktoś inny z kolei słucha płyt, po zmierzch, tych samych. W telewizji nadadzą zapewne “obszerny reportaż”…

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

ranny

19/06/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

opuszczone godziny

17/06/2009

Interesujące są te sprzeczności… Jednym z miejsc, gdzie jadam jest stołówka Wydziału Teologii Uniwersytetu Śląskiego (pora się zdziwić). Bywam tam od trzech lat, nie rzadziej niż raz w miesiącu, zawsze zamawiam to samo. Zanim usłyszę “ruskie dwa razy z barszczykiem” dobiegają mnie znane nazwiska świętych, ojców kościoła, uświęcone terminy i pojęcia. Studentki teologii, student, księża. Cicho, jakby pusto. Wcale nie tanio, więc to nie pokuta. Pod zębami trzaśnie czasem zasłyszany gnom lub cierpki sylogizm… więc to nie nawrócenie, to nie powrót, żadne nabożne skupienie. Syn marnotrawny - w tej roli tu nie wystąpię.

Gdy myślę o kościele: widziano we mnie kiedyś przyszłego księdza - tłuczono w głowę dziesięciolatka tezy puryzmu i ortodoksji staroluterskiej (Biblię, porządek liturgiczny i wszystkie pieśni kościelne znałem już na pamięć). Usiłowano coś zrobić z tym dziecięcym entuzjazmem, ale bez powodzenia - trzynastolatek z szelmowskim uśmiechem odbierał już reprymendę za opuszczone godziny (myślę o tym i bezwiednie przypominam sobie, że me skronie pokrywają dziś pierwsze siwe włosy). I więcej mnie nie widziano.

Kościół był i pozostaje za mały - więc dlaczego rozpycha się we mnie, dlaczego stale daje o sobie znać, konfliktując się z całym mym dorosłym życiem, nie odpuszczając nawet w tym momencie pierogom, barszczowi, leżącej obok komórce i komputerowi. Gombrowiczowskie w charakterze refleksje… Stołówka staje się łyżką nadziei i inspiracji w tej beczce ułudy. Siedząc w stołówce na Wydziale Teologii niczym w batyskafie, snuję swe powolne myśli, przywalony ciśnieniem tradycji i nauk. Kilka błahych słów przy kruchym stoliku, nade mną cztery kondygnacje katedr i zakładów.

» Kategoria 24 przez 7 | 2 komentarze

na boku, na prawym

12/06/2009



» Kategoria fotografia | Skomentuj

spotkanie z nożem

05/06/2009

Między O.00 a O.30 przypomniałem sobie radiową adaptację “Spotkania z nożem” Mirona Białoszewskiego. Adaptację bardzo naturalistyczną z odgłosami “siusiania”, jękami bólu, szczękiem narzędzi chirurgicznych, której drugi plan dopełniły jeszcze dźwięki spoza słuchawek: dźwięki skrzypiącego łóżka, odginających się sprężyn i, od czasu do czasu, szczekającej osiedlowej przybłędy.

To proza, którą miałem okazję wielokrotnie analizować i cytować we fragmentach, które wybrzmiewając teraz ewokowały wyraźne wspomnienia związane z pracą w bibliotece czy wertowaniem notatek, skutecznie przez to odciągając mnie od postępującej w międzyczasie… pół-żywej fabuły. O ile jednak pamiętałem słodki dwuwiersz o lipach, które mają pachy (które z kolei mają zapachy), o tyle zupełnie nowe i niespodziewane wydały mi się gorzkie refleksje autora wspominającego przebytą operację. Nie pamiętam nawet niezwykle dramatycznego wyznania, z którym swego czasu, również po narkozie, zgodziłbym się w ciemno: “Tę przerwę w życiu opłacałoby się lepszym zastrzykiem wydłużyć w niebycie, który i tak czeka po przeszkodach… A tu taka okazja… Szkoda…”.

Kolejny ukłon dla “Pana Mirona”.

» Kategoria 24 przez 7, m 'ole! | Skomentuj

jak niżej

03/06/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

hesse

26/05/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

odpowiedzialność

24/05/2009

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

pieta

20/05/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

dust

19/05/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

wdzięk pozoru

26/04/2009

Zanim znów skoncentruję się wyłącznie na krokach i oddechu, a potem i o nich zapomnę, moją uwagę przykuwa setka spraw: ludzie na trasie, zwierzęta na trasie, trasa sama w sobie.

Po pierwsze, jest tu nas coraz więcej - biegających, jeżdżących na rowerach, a zwłaszcza tych uprawiających nordic walking. Ci ostatni w większości wydają się najbardziej przypadkowi - gdyby schowali kijki, można by powiedzieć, że wyszli do lasu po chrust, albo na grzyby. I tu refleksja… Czy naprawdę byłoby tu dla nich miejsce, gdyby nie ten usprawiedliwiający ich obecność rekwizyt? Dla jak wielu spośród tych, których tu mijam każdy z tych sportów, wiążący się z nie tak znowu pospolitą kontemplacją i alienacją jest sposobem na maskowanie zwyczajnej potrzeby bezcelowej włóczęgi (zdecydowanie częściej negatywnie wartościowanej)? Bo jak często spotyka się osoby nieśpiesznym krokiem, idące pod prąd fali ludzi, w dodatku o dziwnych porach - szczytu, posiłków czy pracy?

Weekend daje przyzwolenie na takie zachowania, ale najwyraźniej dopiero sport je w pełni uzasadnia… Kwestia ta będzie zrozumiała zapewne wyłącznie dla tych, którzy, idąc samotnie z rękami w kieszeniach i wzrokiem utkwionym bezkompromisowo przed siebie, choć raz skrzyżowali swą drogę z procesją rodzin odbywających niedzielny spacer (lub inną zorganizowaną, homogeniczną grupą dyskusyjną).

Frapuje mnie jeszcze inna sprawa… Jak to się dzieje, że towarzyszące wielu biegaczom lub rowerzystom psy, często całe stada, nie okazują na trasie najmniejszych oznak agresji? To zapewne żadna reguła, choć wyobrażam sobie, że i im udziela się obecny tu spokój i odprężenie. Ufam, że mamy tu lepszy porządek… Stąd pewna obawa, gdy po wyjściu w miasto, próbujący złapać amstafa mężczyzna, prosi mnie “czy mógłbym złapać go za kolczatkę?”… - What???

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

pokora

20/04/2009

» Kategoria fotografia, m 'ole! | 2 komentarze

happy birthday

19/04/2009

W książce, którą przywiozłaś mi z Londynu, znajdujemy odpowiedni fragment na tę okoliczność:

“In the meantime it grew larger and older every day, and what this would eventually lead to, no-one liked to think”.

:P

» Kategoria fotografia | Skomentuj

kto by pomyślał

18/04/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

17/04/2009

Jeszcze jedna przeprowadzka do miejsca spokojniejszego i bardziej dyskretnego: deviantART.

» Kategoria fotografia | Skomentuj

28/03/2009

» Kategoria 24 przez 7, fotografia | Skomentuj

druga kategoria

28/03/2009

Pogoń za złudzeniem odsuwa w cień wszystko inne. To, po co wyciągamy ręce zwykle wydaje się nam naszym największym brakiem - niemożliwym do uzupełnienia własnymi czy też jakimikolwiek innymi siłami. Dopóki się takim wydaje, takim jest.

Bardzo chcielibyśmy czuć się kompletni, zyskując absolutne doznanie pełni możliwości. Czy nie chcielibyśmy z niego skorzystać, by skutecznie poznać siebie i sięgnąć po więcej? (próżność nie raz podpowiada nam, że przed zdobyciem świata powstrzymują nas nie tyle nasze własne braki, co “brak” abstrakcyjny, wstrzymujący inicjację zmian). Spełnionemu łatwiej o motywację, która przekonuje go do przekraczania marzeń i śrubowania osiągnięć. Kiedy jak nie wówczas… To czego nie podejmowaliśmy w poczuciu słabości czy niedoszacowania sił, a w obawie przed porażką, nagle nie jest problemem - staje się doznaniem inspirującym.

Pogoń za złudzeniem marginalizuje wszystko inne. Zupełnie realnie, także bliscy stają się podmiotami drugiej kategorii względem dominującego złudzenia, obietnicy. To stan niezwykle bolesny dla kogoś, dla kogo są (czy też byli do tej pory) najważniejsi (sumieniu tylko chwilami pomaga refleksja, że stoją na straconej pozycji statystów - stąd wydzielane im łaskawe gesty porozumienia i zaangażowania).

Brak spełnienia deprecjonuje przeszłość. Czy ta transakcja warta jest więc ryzyka? Czy warto zakładać mało prawdopodobne cele i podtrzymywać nadzieję na ich spełnienie (bardziej optymistycznie i aktywnie: realizację)? Brak przekonania, że nie warto teraz, czy też, że nigdy nie było warto nie ułatwia odpowiedzi. Ale czy chcemy odpowiedzi, które zabijają marzenia?

» Kategoria 24 przez 7, rachunek zdań | Skomentuj

robiąc swoje

24/03/2009

Zostawmy metafizykę. Wśród tych, których doświadczamy, jest wiele rzeczy, które trudno sobie wyobrazić, a jednak się dzieją - wśród nich nie najbardziej skomplikowane: wstawanie o 2 nad ranem czy sprzątanie po remoncie…

» Kategoria 24 przez 7 | 2 komentarze

w rozmiarze dla dziecka

22/03/2009

Pragnienie powrotu do lat dziecięcych wyraża te same tęsknoty, co wizja utopi, wysp szczęśliwych czy dążenia do postawy mądrego prostaczka. Zaprzeczamy kulturze, kwestionujemy osiągniętą przez siebie pozycję, pragniemy drugiej szansy, odwracając sie tyłem do przyszłości. Niemądre zajęcie - przed dzieckiem stoi znacznie więcej wyzwań, niż przed dorosłym, wyspy szczęśliwe są potencjalnie wszędzie (nie ma ich poza nami), a mądry prostaczek… dość powszechna postawa: prostota i mądrość, to synonimy.

» Kategoria fotografia, rachunek zdań | 1 komentarz

32

20/03/2009

32 lat. Kwestia czasu.

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

give up!

14/03/2009

Jeśli nie rozpaczam na myśl, że
Nigdy sie nie dowiem dlaczego świat jest jaki jest
to nie dlatego, że jestem bardzo rozsądny,
lecz dlatego, iż nie jestem głupi.

Stefan Themerson, Collected Poems

» Kategoria m 'ole!, rachunek zdań | Skomentuj

niekomunikatywność

14/03/2009

Dla osób, które mnie znają i znają moje przygody z literaturą, poniższe zabrzmi niedorzecznie, zabrzmi jak herezja.

Od wielu lat nie mam cierpliwości do książek, rzadko którą czytam w całości, kończąc najczęściej po kilku i rzadko kiedy kilku pierwszych stronach. Idąc dalej, nie przyjmuję kultury. To trochę jak z mięsem, kwestia zmiany diety - tak już obytej, tak już spowszedniałej. Mierzi mnie ten ograny “repertuar”, tak niezwykle rzadko ulegający (najbardziej moim zdaniem inspirującej) niekomunikatywności i rażący - pewnie z racji orientacji na odbiorcę - konwencją przedstawień. Kiedyś odczyniałem pokusy kanonu lektur i sztuki stwierdzeniem, że zdecydowanie bardziej od konsumpcji, wolę kreację - i chociaż nic się nie zmieniło, dziś mam to za jedną z faz dojrzewania w sposób niewyróżniający się determinującą mój obecny światopogląd. Bez egzaltacji… pisanie to żadna produktywna teoria poznania: autorskie gry ze słowem-znaczeniem-referencją-sensem-rzeczywistością prowadzą na manowce - na co wynalazek, który niczemu nie służy (na co język, którego nikt nie zrozumie). Wracam do punktu wyjścia: hedonizm (taki jakiego potrzebuję). I to jest powód dla którego każda próba teorii, skończyła się narracją-relacją z doświadczeń. To powód dla którego nie schlebiam (świadomie) żadnej koncepcji i idei. To jest powód który każe mi gloryfikować każde zdarzenie osobliwie należące do mnie. Stąd sankcja magii, która mi się przydarza (czy ktoś tego chce, czy nie chce). Niekomunikatywność. Ożywcze.

“Mówić rzeczy zrozumiałe - to obciąża umysł i deformuje pamięć…” (Alfred Jarry).

» Kategoria rachunek zdań | Skomentuj

harmonia

12/03/2009

w szybie klawiatura ciemna
mgła na grubość tłumu
to chmura bezsenna
koncertuje
i jakże wielki odgłos nieba

chyłkiem tych siedmiu
chyłkiem drzew
o harmonii brzasku

i moja z tymi harmonia
grająca pokrewieństwo forma.

(Miron Białoszewski)

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

nie ma tematu

07/03/2009

Na pytanie, jak się rozrywam, opowiadam o plackach ziemniaczanych z chrupiącą skórką i pietruszką. Poza tym mam w planie wyjście, ale czosnek nie zaszkodzi.

» Kategoria 24 przez 7, fotografia | 2 komentarze

raz za dużo (it isn’t useful)

07/03/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

bachor

06/03/2009

Poświęcam polityce, tyle czasu i energii, co miejsca na tym blogu - to pierwszy wpis jej poświęcony, a jest ich dziś blisko 300.

Żaden członek komisji wyborczej nigdy nie dotknął mojego dowodu osobistego (z tej perspektywy zdaje się to być wydarzenie tak niezwykłe, że aż muszę spróbować, sprawdzić czy jest takie w rzeczywistości: sięgam po portfel, przeszukuję przegródki, patrzę na orła, nie płaczę, nie wzruszam się). Dotykałem raz polityka, nie, było ich kilkudziesięciu, ale tylko tego dobrze wspominam, nie, dobrze wspominam jeszcze co najmniej kilku. Powiedzmy, że wolę pamiętać inne rzeczy, zaś politycy nie są pierwsi w kolejce do zapomnienia. Skąd więc te refleksje? Wychodzi moje nieobycie… Problem który chcę poruszyć, chociaż bezpośrednio dotyczy polityki, rozpatrywany powinien być raczej w kategoriach psychologii czy socjologii (nie, na pewno ma wymiar interdyscyplinarny).

Słownik języka polskiego (zapewne za jedną ze specjalistycznych definicji) określa mianem idioty osobę, która nie jest w stanie samodzielnie podjąć elementarnych funkcji życiowych i której emocje w równym stopniu co działania uzależnione są od innych. Według mnie niedaleko do tego stanu zbiorowemu podmiotowi o następującej charakterystyce: niczego nie kończy i nigdy nie zaczyna - nie dlatego, że wpadł na inny (lepszy, gorszy) pomysł, lecz dlatego, że woli nic nie robić… jak nie leży na kanapie, to pije w parku (nie filozofuje, gdera)… bierze każdą pracę, bo nie zadbał o wybór… nie ryzykuje zmiany, wegetuje, bo brak mu odwagi naprawić błędy. Ale, pyszny i bezczelny, wychodzi na ulicę i niczym rozkrzyczany terroryzujący rodziców bachor domaga się pieniędzy… Kto mu je daje? Ktoś kto zaciskając zęby, cierpliwie i latami pracuje na swe marzenia, nie smakuje przyjemności, bo nigdy nie poznał ich smaku, gardzi łatwizną i nie waha się nieustannie podejmować trudnych decyzji, nie ma pieniędzy, gdy ich sam nie zdobędzie, a wcześniej nie wymyśli jak to zrobić…

Strajki budżetówki wyzwalają u moich znajomych prowadzących własne firmy najgorsze instynkty. Tak też działają na mnie. Wybaczcie, są pokolenia, które nie miały szans na przyszłość i nie mają szans poprawić swego losu, ale są też takie, które bezczelnie wyciągają ręce po nieswoje, pomimo, że nie zasłużyły i nie chcą zasłużyć. Znam wiele osób, którym wydaje się, że należy im się wszystko, bo czynią zaszczyt pracy “dla kogoś”, a w ich głosie słychać narastającą pretensję o więcej za niewiele więcej. Ci, którzy podjęli wysiłek samodzielności nie mogą tym się nie brzydzić. To infantylne i podłe, do leczenia.

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

point to view

02/03/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

słowa na wagę

01/03/2009

Zdaje się, że jedyne słowa o sile sprawczej wypowiada płaczące dziecko, a “dorosłe” życie przekonuje, że na słowach się nie polega… Skąd więc ten pęd ku “tak” i ta pustka po “nie”, które są tak realne - czy to nie metafora niespełnionych marzeń w ogóle?

» Kategoria fotografia, rachunek zdań | Skomentuj

z zagadnień lokacji i perlokucji

25/02/2009

Czuję się ostrzeżony. Okna: 4000, podłogi: 2500, drzwi zewnętrzne: 1800, drzwi wewnętrzne: 500, szafka do kuchni: 500, płyta wolnostojąca: 500. Rachunek zdań: 9300. Tyle w rundzie pierwszej. Nokaut wisi w powietrzu…

» Kategoria 24 przez 7, rachunek zdań | Skomentuj

Patrz, co mówisz

22/02/2009

“Zaczął mówić w takim tempie, że zastrzeżenia - czy niewczesny żal po własnych słowach - stawały się całkowicie niemożliwe. Aby wypełnić pustkę, często powtarzał wiele razy to samo zdanie.”

Alain Robbe-Grillet, Podglądacz.

» Kategoria fotografia | Skomentuj

Tło rasowe cz. 2

17/02/2009

W pierwszej części rozmów w windzie poruszaliśmy z sąsiadem kwestie rasowe… Dziś, pod tym samym tytułem, publikuję ich kontynuację. Tym razem mniej bestialsko, ale bardzo seksistowsko:

Sąsiad: - Co tam, zakupy…; Ja: - Taaak, dzień dobry. - Ożeniłbyś się, miałbyś zakupy i obiad, hę… - ??? Wie Pan, trudno powiedzieć, raczej nosiłbym dwa razy więcej. - Hmm… To tak jak… ja… - Hehe he he, widzi Pan, jak się Pan urządził! - Narazie. - Do widzenia.

Appendix

- Dzień dobry. - Dzień dobry, Panie Pawle. Sąsiadka: - Jak się Panu gospodarzy samemu? - Ja: (Co do cholery…) Dziękuję, z coraz większą wprawą.

» Kategoria 24 przez 7 | 2 komentarze

Bieganie.
Przed sezonem.
Pierwsze wprawki

16/02/2009

“Na dworze był taki ziąb, że miałem ochotę puścić się galopem” (Henry Miller, Nexus).

» Kategoria 24 przez 7, fotografia | Skomentuj

Herbata, dwie kawy, dwa soki

13/02/2009

Wyceniam Cię na 70, 80, 90 lat… Nie mniej. Nie widzę Cię w dzielnicy starców i staruszek. Widzę Cię, gdy czerwony ze złości machasz laską i karcisz syna lub córkę za strofowanie dzieci. Gdybyś tylko mógł, podniósłbyś się znad stołu, tego stołu tak starannie zastawionego, tak czystego, lecz nadmiernie rozgadanego i łapiąc wnuki za ręce, pokazałbyś i drzewo, na które warto się wspiąć i patyk, z którego warto zrobić procę. “Obijajcie kolana, spróbujcie nektaru z kwiatów koniczyny, zerwijcie kilka pieczarek, przeszukajcie krzaki, znajdziecie jajka, będą na śniadanie!”. Twój zdumiewający przypadek.

» Kategoria 24 przez 7, fotografia | Skomentuj

Almost von Aschenbach

12/02/2009

Historia opowiedziana przez Manna, potem Viscontiego jest inna, ale jakby ta sama. Skoro mowa o chorobie, pospekulujmy na temat granic masochizmu: gdy spodziewasz się dużo, co za dużo, to za wiele…

» Kategoria 24 przez 7, fotografia | Skomentuj

Jeszcze więcej rozkoszy

10/02/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

Rozkosze

04/02/2009

Nazwałbym to genetyczną awersją do idei i wartości. Może dlatego, że choć długo tłumiona, jak cechy charakteru czy przypadłości ciała, dochodzi z czasem do głosu - domagając się posłuchu, wprawia nas kolejno w konsternację, a następnie w olśnienie: można inaczej wartościować, można inaczej myśleć. Ale genetyczna głównie dlatego, że doświadczenie absurdów reifikacji (bo to czeka w tym świecie każdą ideę) odczuwa się jako palący ból już na poziomie komórkowym. I jest to doświadczenie, swego rodzaju hiperświadomość, które jak ból gardła powstrzymuje przed smakowaniem życia. Co kęs, to cierpienie.

Skierowany pod adresem jednostki imperatyw kultywowania obcych jej emocjonalnie wartości czy hołdowania rytuałom tylko dlatego, że są uświęconym tradycją doświadczeniem grupy uważam za pospolity gwałt. Bezkarny gwałt zbiorowy.

Rozkosze alienacji.

Warte uwagi jest tylko to, co za takie uznamy. Banał, który jednak nie padnie z pierwszych lepszych ust.

» Kategoria rachunek zdań | 2 komentarze

Przeszłość

03/02/2009

» Kategoria fotografia | Skomentuj

Raz nawet…

31/01/2009

“Raz nawet uśmiechnęła się do mnie stara babcia szczerbata i powiedziała mi, że jestem przystojny. Od tego czasu poweselałem trochę, lecz z byle kim już przestałem gadać”.

“Morcinek do Dziewczyny ze Wschodniej Ballady”

» Kategoria fotografia | Skomentuj

Palenie ksiąg

30/01/2009

Richard Rorty w “Konsekwencje pragmatyzmu” wskazuje na relatywny charakter pojęcia prawdy: “Nigdzie nie ma żadnych istot. Nie istnieje jakiś ogólny, epistemologiczny sposób kierowania, krytykowania lub popierania jakiegoś trybu dociekań. Coś użytecznego o prawdzie powiedzieć można raczej w języku praktyki niż teorii, działania niż kontemplacji”. Interesujące w tym sądzie nie tyle, to, że odcina sens pojęcia prawdy od teorii, przypisując mu koniunkturalizm, lecz to, że pojęcie konotuje tu stany doświadczalne. Tak jakby znaczenie właśnie w tym kontekście miało/zyskiwało referencję. Nie byłoby więc teoretycznym abstraktem…

» Kategoria fotografia, rachunek zdań | 1 komentarz

Irontonic

24/01/2009

The light is fading from the day.
The rest is darkness and dismay.

Edward Gorey, The Irontonic or A Winter Afternoon In Lonely Valley.

» Kategoria fotografia | Skomentuj

Być online

17/01/2009

» Kategoria 24 przez 7 | Skomentuj

Obłok pary

15/01/2009


Obiektywizacja doświadczenia i dyskursu? (przeźroczystość, referencjalność języka?). Poniższy pogląd przeczy tym fantazmatom, ale nie wyjaśnia jak możliwe jest percypowanie różnicy stanów, albo postawienie ich w stan oskarżenia, gdy poznanie jest rzeczą konwencji, a wszystko co postrzegane wyłącznie aluzją. Skąd więc ten konflikt? Również urojony? “Z tego wszystkiego, czym podmiot może żyć, z ciała doń należącego, z ciał i przedmiotów, które odróżniają się od jego ciała, oraz ze stanów rzeczy i z określającego je fizyczno-matematycznego pola - wydobywa się obłok pary, który ich nie przypomina i który przekształca pole bitwy, bitwę i jej ranę, w składniki lub zmiany czystego zdarzenia, gdzie jest poniekąd tylko aluzją do tego, co dotyczy naszych stanów.” (Gilles Deluze, Felix Guattari, Czym jest filozofia?”)

» Kategoria rachunek zdań | Skomentuj

dalej »

  • 7 półek

  • Jedna szafa

  •  

    Zakładki

    24/7. O ile łatwiejszy będzie cytat, znany cytat, albo nawet cytat z autora nieznanego...więcej



    Drzewo poezji. Pojedyncze drzewa uchodziły z kolei za wyrocznię... więcej



    Fotografia. Skoro aż tyle wiesz, stary, to już dużo zrozumiałeś... więcej





    m 'ole. Ciało ma znaczyć, lecz znakami, które, mówiąc ściśle, nie znaczą... więcej



    On the record. Komunikat jest wyjątkowo prosty: jesteśmy - podobnie jak Państwo - profesjonalni... więcej



    Przeterminowane. Małe z oddali/ w rozmiarze dla dziecka./ tak,/ stamtąd mógłbym zacząć... więcej



    Rachunek zdań. Nigdzie nie ma żadnych istot. Nie istnieje jakiś ogólny, epistemologiczny sposób...więcej